Pola gry:

Opisy:

Forum:

Pomocnik Farmera

Aktualnie online

· Gości online: 3

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 15,614
· Najnowszy użytkownik: karenacompetitive

Statystyki:

stat4u

Discord:

discord.png

Reklama:

Chat Farmerama:

Symbole-Czataa.png

Ostatnio na forum

Ankieta

Jak często zaglądasz na naszą stronę ?

Codziennie.
Codziennie.
55% [179 głosów]

Co 2-3 dni.
Co 2-3 dni.
30% [96 głosów]

Raz na tydzień.
Raz na tydzień.
8% [27 głosów]

Raz na miesiąc.
Raz na miesiąc.
4% [12 głosów]

Kilka razy w roku.
Kilka razy w roku.
3% [9 głosów]

Ogółem głosów: 323
Musisz zalogować się, aby móc zagłosować.
Rozpoczęto: 18.03.2018 10:36

Archiwum ankiet

Reklama:

Reklama

Zobacz temat

 Drukuj temat
Dwadzieścia minut, które odratowały mi ferie
karenacompetitive
Jestem nauczycielem wychowania fizycznego w podstawówce. Brzmi jak spoko fucha, prawda? Tyle że w polskiej szkole, na umowie zlecenie, z pensją, która ledwo starcza na chleb i masło. W tamtym grudniu było wyjątkowo chudo. Córka Kasia, lat dziewięć, marzyła o wyjeździe w góry. Byle jakie, byle na trzy dni. A ja patrzyłem w kalendarz i liczyłem dni do wypłaty jak więzień do wolności.

Dwa tygodnie przed feriami wróciłem do domu wykończony. Żona poszła już spać, bo rano wstaje na piątą do szpitala. Usiadłem w salonie, włączyłem telewizor i bezmyślnie scrollowałem telefon. W jednej z reklam zobaczyłem kolorowe automaty i napis: „Zagraj i wygraj już dziś”. Normalnie bym przewinął. Ale tego wieczoru palec sam kliknął.

Przeniosło mnie na stronę vavada net. Wyglądała inaczej niż te tandetne reklamy – przejrzyście, nowocześnie, bez darcia się animacji. Przez chwilę myślałem, że to jakaś podróbka, ale adres pasował. Kliknąłem „rejestracja” i wypełniłem formularz. Zajęło mi to może trzy minuty. Imię, nazwisko, adres e-mail. Potwierdziłem linkiem i wszedłem do środka.

Nie miałem pojęcia, co robię. W życiu nie grałem w kasynie – ani online, ani stacjonarnie. Jedyne, co kojarzyłem z hazardem, to filmowe sceny z Monte Carlo w smokingach. A tu ja, w dresie z przetarciami na kolanach, siedzę na starej kanapie i zastanawiam się, czy wpłacić sto złotych.

Wpłaciłem. To były ostatnie sto złotych z mojej kieszonkowej gotówki – nie z konta domowego, tylko tych, które trzymałem na fajki i głupoty. Na koncie powitalnym dostałem dodatkowe sto. Razem dwieście. „No dobra” – pomyślałem. – „Albo się uda, albo nie. I tak nie kupię za to wyjazdu”.

Zacząłem od prostego automatu. Coś z dżunglą i tygrysami. Postawiłem pięć złotych. Kręcę. Nic. Kolejne pięć. Nic. Trzecie – i nagle trzy symbole wypadły w rzędzie. Wygrana: czterdzieści złotych. Poczułem, jak serce bije mocniej. To było głupie – czterdzieści złotych, a ja się uśmiechałem jak idiota.

Grałem dalej. Stawki podniosłem do dziesięciu. W pewnym momencie miałem trzysta złotych. Potem spadłem do dwustu. Potem znowu skoczyłem do czterystu. Ta sinusoida wciągnęła mnie totalnie. Zapomniałem o szkole, o uczniach, o tym, że za dwa tygodnie ferie, a Kasia będzie pytać: „Tato, kiedy jedziemy?”.

I wtedy, po około piętnastu minutach, trafiłem coś większego. Nie pamiętam nawet, co to był za układ. Nagle ekran eksplodował kolorami, poleciała animacja z fajerwerkami, a na środku pojawił się napis: „WYGRANA: 1 250 ZŁ”. Zamrugałem. Odłożyłem telefon na stół. Wziąłem głęboki oddech. Wróciłem – cyfry dalej były. Tysiąc dwieście pięćdziesiąt złotych.

Siedziałem w ciszy przez dobrą minutę. W głowie kalkulowałem: wpłaciłem sto, wygrałem tysiąc sto pięćdziesiąt na czysto. Tyle, że gdybym przestał w tym momencie, miałbym tysiąc trzysta pięćdziesiąt na koncie. Ale ja nie przestałem. Kliknąłem dalej.

Wiedziałem, że to błąd. Czułem to w trzewiach. A jednak mój kciuk sam naciskał przycisk „zakręć”. Postawiłem dwieście złotych. Przegrałem. Postawiłem kolejne dwieście. Przegrałem. Z tysiąca dwustu pięćdziesięciu zrobiło się osiemset pięćdziesiąt. Wtedy usłyszałem, że ktoś otwiera drzwi do salonu.

– Tato? Co robisz? – Kasia stała w piżamie, z misiem pod pachą. – Nie mogę spać.

Wyłączyłem telefon ekranem do dołu. Posadziłem ją na kolanach, włączyłem bajkę w telewizorze. Siedzieliśmy tak razem przez pół godziny. Głaskałem ją po włosach, a ona wtuliła się we mnie jak wtedy, gdy była mała. I w tym momencie wszystko wróciło do normy. Ta głupia, żałosna pogoń za cyframi nagle wydała mi się śmieszna.

Położyłem Kasię spać. Wróciłem do salonu. Otworzyłem ponownie vavada net – tym razem z zimną głową. Spojrzałem na saldo: osiemset pięćdziesiąt złotych. Wziąłem głęboki oddech i kliknąłem „wypłać”. Wszystko. Bez zostawiania ani złotówki na dalszą grę.

Pieniądze przyszły na konto w ciągu godziny. Była pierwsza w nocy. Przespałem się jak dziecko.

Następnego dnia rano powiedziałem żonie półprawdy – że dostałem dodatkowe zlecenie z szkoły za prowadzenie zastępstw. Nie chciałem słyszeć kazań o hazardzie. Za to Kasi powiedziałem prawie wszystko: „Tato wygrał trochę pieniędzy i jedziemy w góry”. Mała skakała po kuchni jak piłka.

Za siedemset złotych wynająłem pokój w Szklarskiej Porębie. Trzy dni, dwa noclegi, skromnie, ale własny kąt. Resztę wydałem na bilety i jedzenie. Gdy staliśmy na szlaku, a Kasia po raz pierwszy w życiu zobaczyła prawdziwy śnieg na drzewach, złapała mnie za rękę i powiedziała: „Tato, to najlepsze ferie w życiu”.

I wtedy zrozumiałem, że nie chodzi o wygraną. Nie chodzi o vavada net czy jakąkolwiek inną stronę. Chodzi o to, żeby czasem zaryzykować, ale wiedzieć, kiedy przestać. Ja przestałem w dobrym momencie. Tylko dlatego, że moja córka nie mogła spać i potrzebowała bajki.

Czy zagram jeszcze kiedyś? Pewnie tak. Ale teraz wiem, że hazard nie jest drogą do bogactwa. Jest tylko narzędziem – ani dobrym, ani złym. To, co z nim zrobisz, zależy od ciebie. Ja zrobiłem z niego prezent dla dziecka. I za to jestem wdzięczny losowi.

Do dzisiaj, gdy ktoś pyta mnie, skąd miałem pieniądze na tamte ferie, uśmiecham się tylko. Niektórzy wiedzą prawdę. Reszta myśli, że dostałem premię. A ja wiem, że czasem wystarczy jeden wieczór, jedna strona i dwadzieścia minut odwagi. Albo głupoty. Cienka granica. Ale tej zimy stałem po właściwej stronie.
 

Poleć ten wątek
URL:
Facebook - Lubię To:


Przejdź do forum:

Facebook:

Zagraj:




Wygenerowano w sekund: 0.16
38,791,839 unikalne wizyty